|
Recenzje
Religia może kręcićWszystkie artykuły tego numeru O autorze i książce słów kilka.Pisze o sprawach duchowości, a to jest nie modne. Porusza tematy, które nie są popularne. Czym jest człowiek? Jakimi wartościami się kieruje? Dokąd zmierza? To niewygodne pytania, których lepiej unikać. Takimi argumentami posługiwali się kolejni wydawcy, z wdziękiem odrzucając jego propozycje książkowe. On jednak nie załamał się, nie zrezygnował. Michael O`Brien, bo o nim mowa, dziś jest wydawany i czytany. Na co dzień malarz, pisarz, szczęśliwy mąż, ojciec i dziadek. I takiego Właśnie mogliśmy go zobaczyć na spotkaniu w dominikańskim kapitularzu. Przyjechał tu promować swoją nową książkę „Ojciec Eliasz. Czas Apokalipsy”. Eliasz, biblijny prorok, ten, który niesie słowo Boga Achabowi, królowi Izraela. Ten, który wskrzesza. Ten, któremu Bóg pozwala dokonać cudu. Eliasz O`Briena to Żyd, który przeżył holokaust. Po wojnie rozpoczął karierę rządową i stał się jednym z najbardziej wpływowych polityków Izraela. Po latach bycia osobą publiczną przeżywa głębokie nawrócenie i wstępuje do klasztoru na Górze Karmel. Z daleka od zgiełku świata modli się i medytuje, stara się być bliżej Boga. Ale Bóg ma dla niego inne zadanie. Bohater dostaje zwolnienie ze ślubów milczeniacałego świata. I tak nasz bohater podąża w świat, spotykając na swojej drodze świętych i grzeszników, prezydentów i sędziów, mistyków i walczących dziennikarzy, pokornych i wiernych powołaniu kapłanów, konspirujących zdrajców. On sam, niczym biblijny prorok, niesie Słowo i Światło. Jednak walka ta nie jest łatwa. Antychryst w książce O`Briena jest piękny. Kryje się w ciepłej posadce, pokusie, a czasem nawet w zbyt wygórowanych ambicjach, w dążeniu do celu za wszelką cenę. Nie chodzi tu o zapewnienie, że Eliasz i tak wygrywa. Bo może jest wręcz przeciwnie. W końcu jest tylko człowiekiem, jak każdy z nas. Ma swoje chwile zwątpienia, pyta, zastanawia się, dyskutuje i modli się. I to jest właśnie najważniejsze przesłanie „Ojca Eliasza”. Jak powiedział Stratford Caldecott z Centre Faith and Culture w Oxfordzie: „to jedna z tych niewielu książek, która będąc znakomitą powieścią, jest równocześnie wyznaniem wiary.” Zarazem pozwala nam spojrzeć na człowieka, nie jak na część zbiorowości, drobinkę w piaskownicy, ale jednostkę, piękną i jedyną w swoim rodzaju, powołaną na ziemię z konkretnego powodu. Dlaczego więc warto przeczytać „Ojca Eliasza”? By przekonać się, że religia, jeśli stanie się czymś bardzo osobistym, może kręcić. Paulina Brągiel Wszystkie artykuły tego numeru Aktualnie brak komentarzy.Dodaj swój komentarz |
Logowanie
Wydawnictwo "M"
Rabat na książki
Ciekawe?
Zobacz informacje na temat bilety autokarowe. Interesujące informacje znajdzież też na akropol lublin, a także turnusy rehabilitacyjne. Warto poczytać również o katalog. Ciekawe wiadomości są dostępne na stronie transport leków.
|